sobota, 13 września 2014

Życie jest testem...


„Marzenia to niczym nie zmącona rozkosz,
a oczekiwanie aż się spełnią to prawdziwe życie.”
- Victor Hugo -


W naszym mieście, jak i w wielu innych, już jutro Wielki Test Języka Angielskiego.
Jest to coraz częściej wydarzenie rodzinne, w którym biorą udział całe pokolenia. Oprócz, oczywiście, możliwości przetestowania się (tak dla siebie) czy pomocy własnemu miastu w zdobyciu tytułu ‘Najlepszego’ jest cała gama możliwości zdobycia najróżniejszych atrakcyjnych nagród, bonusów, rabatów itp..


W tym roku, trzeba przyznać jest u nas takowych rzęsisty deszcz :)
A oprócz tego, że (w ramach obowiązków służbowych) biorę udział w sprawach organizacyjnych tego wydarzenia w naszym mieście, zostałam również poproszona o przygotowanie atrakcyjnego Eldaniowego decoupage’owego zestawu, który można by przeznaczyć na jedną z nagród dla szczęśliwca, którego imię zostanie wylosowane.


W następnym poście szczegóły i zdjęcia, więc już dzisiaj serdecznie Was zapraszam :)

środa, 10 września 2014

Nice life...

Miłość to nie tylko "Kocham Cię"
ale także
"słucham", "szanuję","zaufaj mi"...


A więc to już miesiąc minął... od tego chabrowego ostatniego dnia mego stanu panieńskiego . Choć, przyznam szczerze, że czas ten sprawia jednak wrażenie bardziej obszernego czasokresu. Być może spowodował to fakt, że nie narzekałam na nudę, bo właśnie wręcz przeciwnie. Tyle się zdążyło już wydarzyć w tym naszym wspólnym 'nowym życiu'.
Czeka nas niebawem czas rozłąki, z jaką wcześniej nie mieliśmy do czynienia, potem przeprowadzka do innego miasta i zmiana, w świecie jaki był nam znany, praktycznie wszystkiego. Miejmy nadzieje, że tylko nie znowu stanu cywilnego ;) Ale  może dzisiaj nie o tym. 

Wciąż jeszcze jestem na etapie, że wszyscy po kolei zadają mi jedno zasadnicze pytanie... I jak się teraz czujesz, żono młoda? hhmmm, no i jakaż jest prawidłowa odpowiedź na tak postawione pytanie? Więc myślę sobie - czy coś się u mnie właściwie zmieniło, czy w tych kilka dni z GiePeeSem na palcu przeszłam jakąś wielką przemianę, a może w jedną noc jak a dotknięciem czarodziejskiej różdżki przeobraziłam się z kaczątka w łabędzia... ;)
Więc cóż ja na to? "A wiesz, zupełnie jak ja, się czuję... nooo może trochę nawet bardziej."

Ale tak już bardziej serio, moi mili, jest coś takiego (przynajmniej u mnie) że z okazji tych ważnych, wyjątkowych w życiu wydarzeń nawiedza człowieka jakaś taka samowolna, nieokreślona jasność umysłu, wielorakość przemyśleń, eksplozja zrozumienia dla dawnych zaszłości itp.. No i tak sobie myślę, że było mi to potrzebne.
Mimo, iż osobiście nigdy nie planowałam zamążpójścia - samo się ;) Nie marzyłam o tym nigdy, nie myślałam, nie planowałam. Nic. Naprawdę, jakoś tak, kurcze, samo się... i jest... i dobrze mi z tym.

No i potrzeba było mi chyba tego właśnie uczucia przebudzenia, które pojawiło się 'przy okazji', bo czuję, że będzie miało ogromny wpływ na to jak to dalej będzie. A jak będzie - pożyjemy, zobaczymy :)

Tymczasem...

<3

środa, 3 września 2014

Witaj szkoło...


"Czas się nie spieszy, to my nie nadążamy."
- Lew Tołstoj -
 
Nooo iii wielkimi susami nadszedł kolejny wrzesień czyli ‘Witaj szkoło!’
Tradycyjnie – z przyczyn wyższych służbowych, co do których zarzucę tym razem narzekania – zmniejsza się ruch na głównej eldaniowej ulicy. Lecz tym razem nie całkowicie i nie na cały miesiąc a tylko częściowo. Obiecuję Wam chociaż jednego posta na tydzień, żebyście nie czuli się porzuceni, Mili moi. :) 

Ale ale w nagrodę za waszą cudowną cierpliwość obiecuję po wszystkim przygotować dla Was coś miłego. :) Może jakieś kolejne losowanko nagród…
I tutaj będę wdzięczna za jakieś podpowiedzi - na co np. mieli byście tym razem ochotę?
Tym czasem ściskam Was mocno i życzę wspaniałych wieczorów. Te wrześniowe potrafią być naprawdę wyjątkowe - jeśli tylko dać im szansę.

środa, 27 sierpnia 2014

Na logikę…


"Wyciągnij lekcję z wczoraj, żyj dniem dzisiejszym i miej nadzieję na jutro."
- Albert Einstein -


Rękodzieło jest dla mnie chwilą ciszy po dniu pełnym krzyków, szumu i gwaru. Wciąż i za każdym razem jest jak kropla rosy po długim czasie suszy. Wracam do domu i czuję zapach surowego drewna, które tylko czeka by zaistnieć, w moich rękach narodzić się na nowo. I wszystko inne przestaje mieć znaczenie, a troski dnia idą w zapomnienie. I wiem, że ten dreszczyk ekscytacji w brzuchu jest tym samym co wiele lat temu, gdy jako dziecko robiłam coś po raz pierwszy.

Jakiś czas temu zapragnęło mi się stworzyć takiego cudka i wyszło na chusteczkowego, a że nadarzyła się okazja w postaci kilku godzin wolnych od wszelkich obowiązków…
…no dobrze, może tak nie do końca się ona nadarzyła :) bo bardziej to ja sama sobie ją stworzyć musiałam - na me potrzeby twórcze i dla rozluźnienia w tym całym przedślubnym lipcowo-sierpniowym chaosie.

No bo i kto w dzisiejszych czasach ma taki czas wolny od czegokolwiek – tak tylko dla siebie. Już chyba nawet i dzieci już teraz tak dobrze nie mają, eehh, eehh.

A zatem u nas "po wszystkiemu już", powoli wszystko wraca do normy, stopniowo dochodzimy do siebie, a proza życia ponownie wkrada się w dzień po dniu - czyli po staremu ;)
A za wszystkie dobre myśli, piękne życzenia, pozytywne wibracje i zainteresowanie naszym wydarzeniem dziękujemy Wam kochani :*