sobota, 28 września 2013

Uśmiech losu nie zawsze szczerbaty..


„Czy człowiek nie umiejący liczyć, który znalazł czterolistną koniczynę, 
ma też prawo do szczęścia?”
- Stanisław Jerzy Lec -


Witam was serdecznie po krótkiej przerwie. Dzięki za cierpliwość i że z przyjemnością gościcie u mnie. Tym co mają jeszcze motywację żeby komentować dzięki podwójne :)Czas zatem nadrobić zaległości.

Dzisiaj chciałabym napisać wam troszkę o swoich wygranych w różnych konkursach – w ostatnim czasie.Nie będzie to absolutnie w formie przechwałek czy czegoś w podobnym tonie. Po prostu mam ochotę podzielić się z wami tą radością – jako i dzielę się tutaj każdą inną :)


Na początku były konkursy wakacyjne i tu balsam Nivea – wygrany w konkursie na blogu o odchudzaniu byćidealna.pl -


Nie chciałabym żeby to zabrzmiało jak jakaś reklama, ale bardzo lubię produkty Nivea, a w szczególności krem tradycyjny w niebieskim słoiczku, bez którego od urodzenia nigdzie się nie ruszam. Dlatego też zdecydowałam się spróbować sił w tym losowaniu. Balsamy pod prysznic są taką nowostką, która weszła na rynek i nie każdy pewnie miał jeszcze okazję wypróbować. Ja teraz już wypróbowałam i jestem zachwycona. Mogę polecić.


Drugą niespodzianką było cudne pudełko od Nizio 



Piękna rzecz i jaka praktyczna. Meble Nizio urzekają mnie swoim wdziękiem. Dumą napawa mnie więc posiadanie choć skrawka ich porządnej roboty w swoim domu.

Z początkiem września trafił się taki kolorowy zestaw różności z KawałkaSiebie 




Rozpakowywanie pięknej paczuszki było jak świąteczne rozprezentowywanie w dzieciństwie ;) Razem z moim Arkadiuskiem, niczym dzieci, z ekscytacją eksplorowaliśmy kolejne zawiniątka wypełniające pudełko. Jest również niespodzianka od Beatki z Bombonierki.


I specjalnie dla mnie zdziałana nagroda tutaj ma być :) 
Mówię 'ma być' bo jeszcze do mnie nie dotarła - jest w trakcie wytwarzania właśnie.
Ale już teraz wiem, że będzie to coś wyjątkowego, gdyż nie ma innej możliwości.
Beatka robi przepiękne rzeczy, które bóstwię oglądać a i tworzy blog napisany z poczuciem humoru, który uwielbiam czytać. Zapraszam koniecznie w odwiedzinki. 

wtorek, 17 września 2013

Na oddech chwil kilka..


"Life is like music.. 
it must be composed by ear, feeling, and instinct.. 
not by rule.."

- Samuel Butler -


Tradycyjnie, jak co roku,  o tej porze czas na krótką przerwę – od postowania.
Ponieważ pączkuje nam właśnie Rok Szkolny obowiązki służbowe zawsze robią się nadzwyczaj nabrzmiałe i gorące. Zwykle jedyne na co mam w tych dniach ochotę po pracy to położyć się (właściwie gdziekolwiek) i tak leżeć. Aż do zimy.. ;) 

Spróbuję sobie zatem ulżyć nieco i dopomóc poprzez nieplanowanie sobie specjalnie niczego do zrobienia - a wynagradzać swoją osobę miłymi akcentami, sprezentować sobie po pracy chwil kilka – takich tylko dla siebie.. i takich dla bliskich. :) 

Jest to dla mnie szczególnie ważne z uwagi na fakt, że mój urlop wakacyjny sami wiecie jak wyglądał..
Zresztą nie specjalnie nawet mam wenę ostatnio do pisania czegokolwiek.
Zatem 'Just let it breathe'... :) 


Obiecuję, że po powrocie nadrobię wszystkie zaległości. Jest tyle rzeczy, które chcę wam pokazać i tyle spraw do opowiedzenia.
Zatem nie odchodźcie od ekranów komputera, kontynuować będziemy po przerwie. Do przeczytania wkrótce, Kochani, ściskam was cieplutko. :)

środa, 11 września 2013

Pyszotka dla duszy i ciała..


„Gdy się zobaczyło tylko raz piękno szczęścia na twarzy ukochanej osoby,
wiadomo już, że dla człowieka nie może być innego powołania,

jak wzbudzanie tego światła na twarzach otaczających nas ludzi.”

- Albert Camus -


Korzystając z okazji, iż jesteśmy od jakiegoś czasu w takim z deka kuchennym nastoju stwierdziłam, że podzielić bym się z Wami chciała jakimś fajnym przepisem, który znalazłam gdzieś kiedyś w sieci, a z którego namiętnie korzystam.Co prawda to nie blog kulinarny, ale w końcu jak się raz na dwa lata troszkę odbiegnie od schematu to się przecież nic nie stanie ;) No a dzielenie się słodyczą – bez względu na sposób - jest zawsze cenne, uważam.



Podzieliłam się nim już z kilkoma osobami i są zachwycone. Zatem być może i Wam przypadnie do gustu. Zaletą mojej ‘Cytrynki’ jest to, że jest puszysta i lekka jak wiosenna chmurka, robi się błyskawicznie, przepis jest prosty, składniki nieskomplikowane a smak bajeczny i odświeżający :) Wnioskuję też, że nie jest specjalnie tucząca. Ale nie wierzcie mi na słowo :) Spróbujcie sami. 


Składniki:
•2 szkl. mąki pszennej•1 szkl. cukru (może być 2/3 szkl.)•1 łyżka proszku do pieczenia•1 niecała łyżeczka sody oczyszczonej•1/2 szkl. oleju roślinnego•1 szkl. jogurtu naturalnego (250 ml)•2 jajka •skórka z 1 cytryny (można więcej)•sok z 1/2 cytryny (można z całej cytryny)

Mój sposób wykonania:

Wszystkie składniki wrzucam razem do jednej miski :) I w przeciwieństwie do niektórych, co to stosują się ściśle do przepisu pierwotnego, nigdy nie zrobił mi się zakalec. Chwilę mieszam drewnianą łyżką, nie za długo, do ładnego połączenia się składników. Ciasto przekładam do 2 foremek, standardowych keksówek wyłożonych papierem do pieczenia i wstawiam od razu do rozgrzanego piekarnika na ok. 180 stopni. Piekę różnie – w zależności od aktualnych humorów naszego wiekowego piekarnika ;) od 20 do 40 minut. Zawsze dla pewności surowość sprawdzam kilka razy patyczkiem.

Kiedy mam ochotę na bardziej odświeżającą wersję deseru mieszam na szybko jeszcze ‘polewę’, którą polewam ciepłe jeszcze ciasto po wyjęciu z pieca. Sok z jednej cytryny mieszam z taką ilością cukru jaką mam ochotę dosładzać ten kwaśny smak (przeważnie kieliszek 50ml) i podgrzewam mieszankę tę do lekkiego zgęstnienia.Można zrobić sobie jeszcze opcję z ulubionymi owocami – jeśli ktoś miałby taką fantazję albo z polewami innego rodzaju. Co kto lubi.


Życzę Wam kochani wesołego pieczenia i smacznej Cytrynki, która niech rozsłodzi nam deszczowość ostatnich dni! :)


niedziela, 8 września 2013

Trzy w jednym..


„Tak długo jak ludzie w coś wierzą pozostają przy życiu.
Kiedy tracą wiarę – umierają.”
- Viktor Frank -


Wiara.. Nadzieja.. i miłość.. To święta trójka, która napędza ludzkie serce do pracy, mózg do marzenia a dłonie do działania.

Eldaniową szkatułkę, którą dziś zobaczycie wykonałam na zamówienie kochanej mamy, pięknej żony i wspaniałej kobiety - Natalii, którą również można by już pewnie nazwać moją stałą klientką, gdyż zaopatrzyła się u mnie w kilka eldaniątek, często przeznaczonych na prezenty dla najbliższych.



Tym razem wykonałam pudełko na drobiazgi dla szanownego małżonka - na okazję drewnianych godów tj. 5 rocznicy ślubu. 

Na wieczku zdobione jest zdjęciem całej słodkiej rodzinki. Wspaniała pamiątka :)