środa, 15 stycznia 2014

Cisza uczy tak wiele..


"Istnieją ludzie, którzy nie popełniają błędów.. 
To ci, za których myślą inni.." 
- Henryk Jagodzinski -


What would you do if a complete stranger was eating your bag of cookies? :)
Napotkany ostatnio wiersz genialnej Valerie Cox pt. ‘Ciasteczkowy złodziej’ zachwycił mnie swoją formą i treścią oraz zainspirował mnie do pewnych przemyśleń.
Bo ileż razy zdarza nam się być tak bardzo pewnymi co do czegoś i bronić swego zdania jak przysłowiowa lwica, a potem zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo się pomyliliśmy?
My ludzie lubimy myśleć, że sami wiemy wszystko najlepiej, postrzegać siebie jako istoty nieomylne. 
Myślę, że jest to jeden z powodów, dlaczego niektórzy tkwimy  w miejscu, nie rozwijamy się, nie uczymy nowych rzeczy – więc i nie ulepszamy życia.. świata.. Ignorowanie sytuacji, w których nie dajemy nawet szansy nowej wiedzy, innym poglądom niż nasze własne nie jest napewno czymś dzięki czemu ‘rośniemy’.. bo raczej przeciwnie..
Czasem spotykam ludzi, którzy zdecydowanie zbyt serio biorą sobie do serca kwestię, że Bóg stworzył ich na swój obraz i podobieństwo ;) Pewność siebie – ok. Ale co dobrego komukolwiek daje arogancja?
Stety bądź niestety jest on po angielsku a wersji przetłumaczonej elegancko na polski nie ma – zatem umieszczam oryginał i zachęcam (przy okazji) do samo-motywacji rozwoju językowego ;)

“A woman was waiting at an airport one night,
With several long hours before her flight.
She hunted for a book in the airport shops.
Bought a bag of cookies and found a place to drop.
She was engrossed in her book but happened to see,
That the man sitting beside her, as bold as could be.
Grabbed a cookie or two from the bag in between,
Which she tried to ignore to avoid a scene.
So she munched the cookies and watched the clock,
As the gutsy cookie thief diminished her stock.
She was getting more irritated as the minutes ticked by,
Thinking, “If I wasn’t so nice, I would blacken his eye.”
With each cookie she took, he took one too,
When only one was left, she wondered what he would do.
With a smile on his face, and a nervous laugh,
He took the last cookie and broke it in half.
He offered her half, as he ate the other,
She snatched it from him and thought… oooh, brother.
This guy has some nerve and he’s also rude,
Why he didn’t even show any gratitude!
She had never known when she had been so galled,
And sighed with relief when her flight was called.
She gathered her belongings and headed to the gate,
Refusing to look back at the thieving ingrate.
She boarded the plane, and sank in her seat,
Then she sought her book, which was almost complete.
As she reached in her baggage, she gasped with surprise,
There was her bag of cookies, in front of her eyes.
If mine are here, she moaned in despair,
The others were his, and he tried to share.
Too late to apologize, she realized with grief,
That she was the rude one, the ingrate, the thief.”


niedziela, 12 stycznia 2014

Szczęście, szczęście, gdzie żeś ty..


„Szczęście to doświadczenie pełni, 
a nie pustki, którą trzeba wypełnić" 
- E. Fromm -


Czasami najprostsze rzeczy bywają najtrudniejsze do odnalezienia – jeśli szukać trzeba najbliżej – to jest wewnątrz samego siebie.. 
Ale ale, do rzeczy, bo nie o tym być dzisiaj miało.

Dziś troszeczkę o pudełeczku, które powstało również jeszcze w roku ubiegłym.. na rzecz prezentu urodzinowego dla pewnej młodej damy – drugiej w kolejności najmłodszej osobistości w naszej rodzinie.
Pudełeczko ozdobione zostało postaciami dosyć popularnymi w ostatnim czasie – szczególnie wśród młodzieży. Jeśli macie już własne 'duże' dzieci albo przynajmniej młodsze rodzeństwo to myślę, że skojarzycie :)
Drodzy Państwo.. Violetta, Tomas i Leon.


Owalne cudeńko stało się jednocześnie moją kartką z życzeniami – jako że wewnątrz właśnie umieściłam osobistą sentencję urodzinową dla szanownej jubilatki. 
Radości co nie miara :) 
I najlepszy dowód na to, że czasami warto być na czasie tj. z trendami i aktualnościami na bieżąco.

wtorek, 7 stycznia 2014

Let your past make you better - not bitter..


 „Efekt życiowych burz-
Zerwane płatki róż..”
- Sztaudynger -

A zatem po świąteczno-noworocznej przerwie wracamy do codziennego kieratu..
..z nową, miejmy nadzieję, lepszą energią, bardziej zieloną nadzieją i większą ilością słońca w każdym dniu :)
Ja miałam o tyle fajnie, że przy wykorzystaniu 2 dni urlopu w pracy było mi dane aż 9 dni ciągłego wolnego (szaleństwo!) Czy wam też się wydaje, jakby te prawie dwa ostatnie tygodnie minęły niczym zwykły weekend? Ale chyba tak to już niestety jest, że im więcej tego czasu wolnego tym mniej konkretów ;)
W każdym razie „po wszystkiemu już” zacznijmy zatem dzisiaj może od rzeczy, które powstały w mojej kreatywnej kuchni jeszcze pod koniec ubiegłego roku.



Dzisiaj będzie zdjęciowo ‘na bogato’.. bo oto dwie urocze szkatułki jakie wykonałam na zamówienie sympatycznej koleżanki - Basi - tuż przed Świętami. 



Jedna, nieco być może spokojniejsza, zachowawcza kolorystycznie, w duchu londyńskim bo z londyńskimi widoczkami.. i też nieco mgliście ;)



Druga, nazwana przeze mnie została pyszną Czekoladką Paryską.



I chyba musi w tym być jakaś sprawka podświadomości mej bo tworząc paryżankę akurat namiętnie planowałam i rozmyślałam o własnoręcznym wykonaniu domowej roboty czekoladek migdałowych.. 



Z czekoladek ostatecznie nic nie wyszło, w sensie takim, że w końcu zabrakło czasu by się za nie zabrać, aaale smakowite kuferki za to powstały i są i świetnie się mają :) gwiazdkowej radości wiele na pewno sprawiły.


Dodatkowym atutem tutaj, warto wspomnieć, jest to że posiadają zamek na kluczyk. Można więc w nich 
skrywać sobie swoje skarby różne.. małe, duże.. kwadratowe i podłużne.. Kuferek ten wiele nam pomieści i pielesze domowe przy okazji przytulnie ozdobi.

sobota, 4 stycznia 2014

Przystanek w chmurach..


„ Czas to nie droga szybkiego ruchu
pomiędzy kołyską a grobem,
czas to miejsce na zaparkowanie pod słońcem.”
- Phil Brosmans -


Zbyt często jesteśmy tak bardzo pochłonięci dbaniem o swoją przyszłość. Wyraźnie zapominamy, że prawdziwe życie odbywa się teraz.. tu.. Zupełnie jakbyśmy mieli 100% pewność, że jutro zawsze nadejdzie. Jakże zdziwieni muszą na wieczność pozostawać Ci wszyscy, dla których na jutro czasu jednak nie starczyło…

‘Po wielu latach medytacji Budda zrozumiał, że umysł jest czymś otwartym - jak przestrzeń.. że umysł nie ma koloru, smaku, zapachu, formy ani ciężaru.. a istnieje, ponieważ wszystko się w nim pojawia, myśli i uczucia - wewnątrz, sytuacje i światy - na zewnątrz. W pierwszym przypadku wszelkie trudności pozostają realne i dotkliwe, w drugim zaś postrzegamy je coraz mniej osobiście, pozwalamy im po prostu się wydarzać. Poczucie oddzielenia pomiędzy nami a innymi ludźmi i światem traci wówczas rację bytu. Przestajemy być uwikłani w gniew, zazdrość, dumę i inne negatywne emocje stojące na przeszkodzie szczęściu, a umysł zaczyna przejawiać swoje naturalne właściwości – takie jak odwaga, współczucie, radość. Każda sytuacja w życiu staje się pełna znaczenia. Możemy skutecznie i w rozluźnieniu działać dla pożytku własnego i innych.‘
To nie żaden dogmat. To jedynie pewien pogląd, który można odrzucić jako zbyt abstrakcyjny albo uznać za logiczny i spróbować sprawdzić we własnym życiu.

A tak już abstrahując.. jakieś postanowienia u was na Nowy Roczek? :)