środa, 3 września 2014

Witaj szkoło...


"Czas się nie spieszy, to my nie nadążamy."
- Lew Tołstoj -
 
Nooo iii wielkimi susami nadszedł kolejny wrzesień czyli ‘Witaj szkoło!’
Tradycyjnie – z przyczyn wyższych służbowych, co do których zarzucę tym razem narzekania – zmniejsza się ruch na głównej eldaniowej ulicy. Lecz tym razem nie całkowicie i nie na cały miesiąc a tylko częściowo. Obiecuję Wam chociaż jednego posta na tydzień, żebyście nie czuli się porzuceni, Mili moi. :) 

Ale ale w nagrodę za waszą cudowną cierpliwość obiecuję po wszystkim przygotować dla Was coś miłego. :) Może jakieś kolejne losowanko nagród…
I tutaj będę wdzięczna za jakieś podpowiedzi - na co np. mieli byście tym razem ochotę?
Tym czasem ściskam Was mocno i życzę wspaniałych wieczorów. Te wrześniowe potrafią być naprawdę wyjątkowe - jeśli tylko dać im szansę.

środa, 27 sierpnia 2014

Na logikę…


"Wyciągnij lekcję z wczoraj, żyj dniem dzisiejszym i miej nadzieję na jutro."
- Albert Einstein -


Rękodzieło jest dla mnie chwilą ciszy po dniu pełnym krzyków, szumu i gwaru. Wciąż i za każdym razem jest jak kropla rosy po długim czasie suszy. Wracam do domu i czuję zapach surowego drewna, które tylko czeka by zaistnieć, w moich rękach narodzić się na nowo. I wszystko inne przestaje mieć znaczenie, a troski dnia idą w zapomnienie. I wiem, że ten dreszczyk ekscytacji w brzuchu jest tym samym co wiele lat temu, gdy jako dziecko robiłam coś po raz pierwszy.

Jakiś czas temu zapragnęło mi się stworzyć takiego cudka i wyszło na chusteczkowego, a że nadarzyła się okazja w postaci kilku godzin wolnych od wszelkich obowiązków…
…no dobrze, może tak nie do końca się ona nadarzyła :) bo bardziej to ja sama sobie ją stworzyć musiałam - na me potrzeby twórcze i dla rozluźnienia w tym całym przedślubnym lipcowo-sierpniowym chaosie.

No bo i kto w dzisiejszych czasach ma taki czas wolny od czegokolwiek – tak tylko dla siebie. Już chyba nawet i dzieci już teraz tak dobrze nie mają, eehh, eehh.

A zatem u nas "po wszystkiemu już", powoli wszystko wraca do normy, stopniowo dochodzimy do siebie, a proza życia ponownie wkrada się w dzień po dniu - czyli po staremu ;)
A za wszystkie dobre myśli, piękne życzenia, pozytywne wibracje i zainteresowanie naszym wydarzeniem dziękujemy Wam kochani :*

środa, 20 sierpnia 2014

Promujmy polskie rękodzieło...


"Marzenia są jak dzikie koty, które uciekają z miasta, chodzą własnymi ścieżkami,
po czym wracają obdarte i obolałe w rzeczywistość."
- Agnieszka Lisak -
 
Można powiedzieć, że rękodzieło jest, z dnia na dzień, coraz bardziej w modzie. Nasz rynek zalewa więc coraz więcej chińskich produktów - teraz także takich z metką "hand made", która tak naprawdę nie ma nic wspólnego z oryginałem. Osoby tworzące rękodzieło czy znające się na tym już na pierwszy rzut oka potrafią ocenić czy dany produkt rzeczywiście pochodzi z pracowni artystycznej czy z chińskiej fabryki. Ale niestety - wielu laików nie odróżnia tego, bądź zostaje zwabionych na słodki wabik niskich cen produktów 'made in China'.
 
 
Efekt? Chiński produkt, szybko się psuje, traci krój, fason, puszczają mu szwy, odklejają się guziki, które powinny być przyszyte, nie mówiąc już o tym, że najczęściej wieje tandetą ;) Dlatego proponujmy wszystkim osobom zajmującym się tworzeniem rękodzieła, aby kopiowały powyższy banner i wklejały na swojego bloga, bądź stronę www. Promujmy razem polskie rękodzieło, bo to ono posiada wysoką jakość i jest warte swej ceny. Chińska tandeta może jest tania, ale nie posiada duszy, mija się z dobrą jakością, nie ma nic wspólnego ani ze sztuką ani z rzemiosłem artystycznym.

Wszyscy powiedzmy:
NIE DLA CHIŃSKIEJ TANDETY
 

czwartek, 14 sierpnia 2014

New day has come…


„Niewiele do szczęścia potrzeba.. trochę piasku, morza, nieba...”
- Jan Izydor Sztaudynger -


Zastanawiałam się od kilku dni czy wrzucać tu jakieś fotorelacje z tego co działo się u mnie w ostatnim czasie, czy też dać sobie już spokój z tematem. Nooo aaale w sumie to czemu nie...
To tak troszeczkę, odrobinkę tylko... nie zaszkodzi, prawda? :)

Zaproszenia nasze już znacie - z poprzednich postów.



Albumy foto dla rodziców już znacie - z poprzednich postów.



I naszą księgę gości już znacie :) z poprzednich postów. 



W sumie tak jak teraz sobie myślę to zrobiłabym ją inaczej. No ale była już gotowa dużo wcześniej niż zaproszenia i albumy, tak więc trzeba wybaczyć, że korespondencja stylów jest może nie za duża. 
Ale za to będę miała jeszcze szansę dopasować nasz osobisty egzemplarz albumu ślubnego do księgi właśnie. 
Ale mniejsza o mniejszość :) w każdym razie nasi goście pięknie się tu wpisywali wklejając własne zdjęcia cyknięte' na gorąco' polaroidem. Wspaniała pamiątka. Polecam pomysł.

hhmmm, o czym by tu jeszcze... To może o obrączkach.



Jak już na pewno się domyślacie i tu rozpusty nie ma ;) Wybraliśmy sobie proste krążki z białego złota, satynowane. Piękne wykonanie: Zakład Jubilerski OPAL Sławomir Skórski.

Bukiecik...
Oczywiście DIY, bo jakże by inaczej. Wykonany przez świadkową a moją osobistą siostrę. Wyhodowane w osobistym ogródku mojej osobistej mamy :) Takie kwiatki miałyśmy wszystkie trzy również wpięte we włosy. Mówię wszystkie trzy - mając na myśli siebie i nasze dwie Panie świadkowe.

Za cudne makijaże i fryzury dziękujemy 
Première Studio Visage - Madzi i Kamilowi <3

Suknia i garnitur...

(ja) suknia szyta na kole o obwodzie 8 metrów, chabrowy szyfon i gorset killer ;) Za to cudo z całego serca dziękujemy Ci Ilonka Felicjańska kochana nasza <3 oraz Maciek MIMA Muszyński Designer <3
oraz (małżonek) chabrowy slim fit - cienka włoska wełna z pomarańczową podszewką i dodatkami.
Serdeczne dzięki Ewa SHABA Szabatin <3

Sami goście byli poproszeni o przywdzianie szat w jasnych barwach (biel, krem, beż..) Większość nasze marzenie spełniło, za co jesteśmy im niezmiernie wdzięczni, bo wyglądało to wszystko przepięknie.

Naszym wspaniałym fotografem jest nasz utalentowany przyjaciel Maszakrator - prawie jak fotograf DZIĘKUJEMY za piękne wspomnienia na dłużej!

Coś pożyczonego? Ślubne buty, myślę że warte wspomnienia bo...



...takie oto muchomorkowe :) Thanxy dla Ilonki.

A dla naszych gości przygotowaliśmy - na pamiątkę i szczęście - srebrne breloczki w kształcie koniczynki z różnymi inspirującymi cytatami.



Jeśli chodzi o prezenty dla rodziców to wymyśliliśmy sobie, że będą to nasze wspólne zdjęcia wydrukowane na płótnie w formacie 70 / 50 cm - do powieszenia nad przysłowiowym kominkiem ;)



Tort był, jakże by inaczej, produkcji własnej - rodzinnej, przystrojony świeżymi kwiatami oraz wiórkami z białej czekolady, z różowym biszkoptem, przesmaczną konfiturą z płatków róż oraz wyborną bitą śmietaną.




A tuż przed tortem zaprezentowaliśmy podziękowania dla rodziców w wyjątkowej formie tj. specjalnie na tę okazję przygotowaną prezentację ze zdjęciami (w dużej mierze z dzieciństwa) oraz naszą piosenkę zaręczynową, którą pewnie pamiętacie ;)




W przyjęciu wzięło udział 37 najbliższych nam osób, a odbyło się w cudnej urody Ośrodku Rekreacyjno-Szoleniowym w Cierszewie.


Aaa teraz mała podróż poślubna :) i klimatyczny, urokliwy Kazimierz Dolny. Nasze pierwsze wspólne wakacje - łąkomczuchy, spacerki, relaksik, widoczki... mmmmm, oj zasłużyliśmy :D 



Aaa i jeszcze... Zamiast kwiatów poprosiliśmy o przynoszenie nam zdrapek LOTTO.
Na zdjęciu poniżej jakaś 1/4 naszych zasobów. Także wakacjujemy się tutaj ogrodowo i drapiemyyy. Jest wesoło :) Super zabawa i są nawet wygrane.