środa, 10 sierpnia 2011

biżu biżu...

czyli tej samej historii ciąg dalszy.. :D

Aaaale tak mi się coś widzi, że przez czas jakiś teraz pogrzebię sobie może w jakichsik większych rzeczach.. niż kolcze i bransy.. :)


Także.. człowieki.. korzystać korzystać..
kto chceee ktooo chce.. ?
komu komu.. bo idę do domu.. :D

                                       Sweety Tweety.. :)


bo każdy dorosły ma w sobie trochę z dziecka...  które czasem potrzebuje się uzewnętrznić.. ;)

 


                                       Monroe w bieli.. :)

Ponownie nasza kochana Marilyn.. tutaj otulona białym puchem..
W kolorze jeszcze piękniejsza.. :)

                               

                                          Makowy szał.. :)


Wprost bóstwię te kształty i kolory.. :)

 
        
Elfi brąz.. :)


Nie miałam jakoś przez dłuższy czas pomysłu na nazwę..
Ale pojawiła się wreszcie - na samym końcu..
Wzięła się od mojej elfiej pozytywki (prezent od ukochanego przyjaciela) która dzielnie pomagała mi przy zdjęciach tejże bransoletki.. :D




Cudeńko znalazło domek pod skrzydłami sympatycznej Kateriny.. :)



                                           Złota ekstaza.. :)


czyliiii ponownie słoneczniki.. duuuużo słoneczników.. :)



Byćmoże łatwo na mojej biżu zauważyć pewną powtarzalność
niektórych wzorów..
Nie da się ukryć, iż dominują często maki.. czy słoneczniki.. :)
Nie ulega jednak wątpliwości, że są cudne..
i.. no dobrze..  przyznaję się bez bicia.. mam do nich niezdrową
słabość.. :D