środa, 25 stycznia 2012

Oh sweet prince's rose...


„Miliony marzą o nieśmiertelności..
równocześnie nie wiedząc, co ze sobą zrobić w deszczowe niedzielne popołudnie..”
- Susan Ert -

Wszyscy ludzie są.. w mniejszym lub większym stopniu.. ale egoistami..
Myślę sobie, że bez tego instynktu gatunek nie przetrwałby długo..
że to coś, czego zadaniem jest nas ‘chronić’..
co ma być motorem naszego dążenia do szczęścia.. spełniania się.. rozwoju.. stawania się kompletnym..
Przecież wcale nie musi się to kierować w żadną negatywną skrajność.. z miejsca wiązać się z jakąś krzywdą innych..
Cierpiętnicy wzorem bohaterów płodzonych przez romantycznych poetów..
skąd u tak wielu z was obawa przed nieskrępowanym szczęściem.. skąd poczucie winy.. wrażenie, że to coś złego..
Etyka wartości... ?
Gdzieś słyszałam, że w Biblii słowo ‘szczęście’ użyte jest (w zależności od tłumaczenia) około 5 - 30 razy.. słowo ‘wina’ (bez względu na przekład) ponad 200..
Tak się nas programuje.....

Większość z nas.. w takiej czy innej formie.. przerażają zmiany..
lecz widzę, że to one właśnie napędzają świat..
Nie ma dwóch takich samych dni..
identycznych pocałunków czasu..
a chwila, w której teraz żyjesz nigdy już nie będzie taka sama..
Świat jest tak skonstruowany, że prze do przodu..
Po cóż więc działać wbrew naturze.. na siłę zostawać w tyle..
kurczowo trzymać się przeszłości.. która najczęściej tylko ściąga nas w dół..
niezmiennie trwać w erze maszyn parowych - gdy wszyscy posługują się już urządzeniami elektrycznymi..


To prawda, że statki są najbezpieczniejsze w matczynym porcie..
Ale, na Boga, przecież nie po to się je buduje...