poniedziałek, 16 stycznia 2012

W dźwiękach ciszy kąpiel wieczorna..


A może by tak zebrać w dłonie
promyki słońca..
przyjazne serca..
spełnione marzenia..
ułamki szczęścia..
ślady czułych pocałunków..
godziny tęsknoty policzyć..
zebrać wszystkie tęcze po burzach…
do gwiazd się uśmiechnąć..
przymknąć oczy i z lekkością motyla
zawirować..

Czymże jest dzisiaj wolność...
Czyż rzeczą ona realną...
Czy tylko wzniosłym słowem.. używanym przez wielkich poetów..
Dzisiaj.. kiedyśmy wszyscy więźniami czegoś..
czasu.. obowiązków.. przyjemności.. pieniędzy.. rodziny.. pracy.. uzależnień.. innych ludzi..
bo nie sposób – wydawać by się mogło – inaczej..
Myślę sobie..
wolność
mogłaby być takim stanem kiedy zaprzestajemy szukać win w sobie samych..
uwalniamy się z tego błędnego koła.. jak ciernistej klatki..
obwiniania siebie za wszystko co w naszym życiu nie jest takie jak być powinno..
i podarowujemy sobie wolność i spokój ducha..
któremu tym sposobem dodawszy skrzydeł, w to wierzę, zdołamy przenosić góry.. :)))
bo CHCIEĆ to MÓC..
Ktoś mądry kiedyś powiedział..
Jeśli chcesz, aby inni widzieli Cię człowiekiem szczęśliwym najpierw sam musisz się za takiego zacząć uważać..
:)