poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Never say never..


"Wielu z tych, którzy ponieśli życiową porażkę
nie zdawało sobie sprawy jak blisko znajdują się sukcesu,
kiedy się poddali.."
- Thomas A. Edison -

Pewnego sierpniowego burzowego wieczoru naszła mnie ochota.. :)))
na zrobienie czegoś produktywnego.. ;) po długim i intensywnym dniu pracy…
Jestem ostatnio w swoim życiu chyba na etapie generalnych porządków.. oraz wszelkiego rodzaju upiększania kosmicznej przestrzeni wokół mnie.. :)
I tak jak kiedyś byłam taką sroczką.. kolekcjonującą różne przedmioty.. lubiącą się nimi otaczać.. przywiązującą do nich dużą wagę tak od pewnego czasu jakoś tak zaczyna osnuwać mnie zupełnie odwrotna potrzeba..
Moja przestrzeń zawęża się do mniejszej ilości – lecz rzeczywiście coś znaczącej.. czyt. idę teraz w jakość - a nie ilość.. ;)
Nie do pojęcia jak to cudownie układa tę całą energię.. na nowo.. :)))
Nooo i się rozmarzyłam.. rozpisałam.. ;) A nie o tym chciałam … :)
Wracając do tematu..
Od lat błąka mi się po pokoju drewniany świecznik.. bez wyrazu.. bez emocji.. jakby pusty i samotny..
W skrócie mówiąc dopadłam go wreszcie..  
i trochę ożywiłam ‘zdechlaka’.. ;)


Teraz lawendowa piękność dumnie pręży się w świetle migocących spomiędzy mych okiennych zasłon smug.. :D
I mimo, że ciągle jakoś tak zupełnie nie pasuje mi stylistycznie do ogólnego wystroju kątów mych to jednak miło sobie na nim oko zawiesić..


Aaa może komuś innemu przyda się i dopasuje np. do sypialni.. ? :>
Anyone..?