wtorek, 27 września 2011

Life happens...


Życie często męczy..
szybkim tempem.. piętrzącymi się zadaniami.. wyczerpującymi siły wyzwaniami..
Czuję jednak, że póki są wyzwania człowiek czuje, że żyje... tak naprawdę...

Koleżanka poprosiła mnie ostatnio o ‘podrasowanie’ starego pudełka po sprezentowanym zegarku..
Było już wtedy piękne.. Niby nieduże, niepozorne.. A mi przywodziło na myśl dumny czarny lśniący fortepian.. uległy wieczornej drzemce w uśpionej przepastnej sali koncertowej..
Z początku więc nie wierzyłam, że uda mi się stworzyć z niego coś lepszego.. piękniejszego..
Aaa jednak.. się udało.. :)
... tak myślę ...


I tak powstała oryginalna i jedyna w swoim rodzaju szkatułka na drobną biżuterię..

Evelu, oby służyła Ci długo.. i szczęśliwie.. :D